Stachyra Andrzej „Saturnin”

Andrzej Stachyra „Saturnin” – żołnierz Wojska Polskiego, od 1942 roku w konspiracji w Batalionach Chłopskim i Armii Krajowej. Członek WiN oraz II Zamojskiego Inspektoratu AK jako dowódca Obwodu Krasnystaw.

Andrzej Stachyra urodził się 21 marca 1911 roku w Żabnie jako syn Józefa i Katarzyny z domu Biziorek. W 1923 roku ukończył cztery klasy szkoły powszechnej, a w 1928 roku roczną szkołę rolniczą. Po ukończeniu dwudziestego pierwszego roku życia został wcielony do Wojska Polskiego, gdzie w latach 1932-1934 służył w 2. pułku artylerii w Dubnie jako sanitariusz.

Czasy konspiracji

Od zimy 1939 r. przez ok. jednego roku był sołtysem wsi Żabno. W 1942 roku został członkiem placówki Batalionów Chłopskich w Żabnie, a po scaleniu żołnierzem Armii Krajowej. Występował pod pseudonimem „Biegaś”. Na wiosnę 1944 roku wziął udział w akcji odbicia swojego brata Pawła Stachyrę „Korwin”, aresztowanego przez Niemców, za działalność w AK. W akcji na posterunek żandarmerii niemieckiej w Żółkiewce miało wziąć udział dwie placówki AK – Żółkiewka oraz Turobin.

Po wyzwoleniu Andrzej Stachyra został członkiem WiN, pełniąc tym samym funkcję komendanta rejonu Krasnystaw. Współpracował z oddziałem Piotra Smagały „Sroki”, którego znał z BCh. 11 kwietnia 1947 r. ujawnił się przed PUBP w Krasnymstawie i otrzymał zaświadczenie nr 73584. Następnie pracował gospodarstwie rolnym. W dniu 21 marca 1948 r. złożył przysięgę w Radecznicy i został członkiem II Inspektoratu Zamojskiego AK pod pseudonimem „Saturnin”. Powierzono mu funkcję dowódcy Obwodu Krasnystaw.

Treść przysięgi znalezionej przy Piotrze Smagale „Sroka” w czasie zatrzymania. Miał mu ją przekazać Andrzej Stachyra „Saturnin” | Źródło: IPN sygn. LU 31/253/1 (Materiały Dariusza Pilarskiego)

Zadaniem Obwodu Krasnystaw jest budowanie struktur konspiracyjnych oraz prowadzenie działań wywiadowczych nakierowanych na pozyskanie informacji o miejscowych funkcjonariuszach Urzędu Bezpieczeństwa, MO, oficerach „ludowego” Wojska Polskiego i żołnierzy NKWD. Ponadto organizowano akcje propagandowe, skierowane głównie przeciwko kolektywizacji wsi. Miał m.in. stały kontakt z Piotrem Smagałą „Sroką”, któremu zlecił zdobycia dla organizacji maszyny do pisania.

W 1949 roku następują aresztowania osób mających bezpośredni kontakt z Andrzejem Stachyrą „Saturninem”. Niektórzy z nich nie wytrzymują tortur stosowanych przez UB i dekonspirują go. „Saturnin” zostaje zatrzymany 5 lipca 1949 roku (jego syn twierdzi, że było to 7 lipca) i przewieziony do Krasnegostawu a następnie osadzony w więzieniu na lubelskim Zamku. Aresztowanie „Saturnina” było związane z jego wcześniejszą działalnością konspiracyjną (kontakt z Piotrem Smagałą „Sroką”) ponieważ dopiero w czasie jego pobytu resort bezpieczeństwa pozyskał od osób mających kontakty konspiracyjne z aresztowanym, dodatkowe informacje o jego usytuowaniu w II Zamojskim Inspektoracie AK.

Więzienie – choroba psychiczna czy wielka mistyfikacja?

Stachyra przeszedł na zamku ciężkie śledztwo. Stosowane wobec niego tortury oraz perspektywa kary śmierci spowodowały pojawienia się objawów choroby psychicznej, którą określono zespołem Gansera. Jest to stan chorobowy z pogranicza psychozy i symulacji, który pojawia się sytuacyjnie u osób znajdujących się w stanie znacznego i rozciągniętego w czasie zagrożenia. „Całymi dniami leży lub siedzi bezczynnie na łóżku, na żadne pytania nie odpowiada, wytrzeszcza tylko oczy i porusza lekko wargami. Niekiedy spaceruje po sali, wykonując przy tym ruchy siania” – fragment opisu zachowania „Saturnina” w więzieniu napisanego w orzeczeniu lekarsko-psychiatrycznym.

Oficerowie UB podejrzewając umyślne emitowanie choroby przez Stachyrę nakazali funkcjonariuszom więziennym stałe monitorowanie jego zachowań. Ponadto był on poddawany ciągłym torturom psychicznym jak i fizycznym.

Władze więzienne podejrzewały tego Stachyrę o symulację tejże choroby [psychicznej – przyp. aut.], w wyniku czego był często poddawany różnym próbom przez sadystów służby więziennej. […] Brali go do łaźni, gdzie po podłączeniu kilku węzy gumowych z kranów z zimna wodą, poddając go zimnej kąpieli, czym usiłowano zmusić go do przyznania się, że symuluje chorobę psychiczną. Ponadto zamykano go bardzo często do karceru a szczególnie w okresie zimowym, otwierając okna, by była jak najniższa temperatura. Ponadto systematycznie podchodzili strażnicy pod okno uderzając kluczami w blaszany parapet okienny, niby to strzelając do niego, czego się panicznie bał  tenże Stachyra. Wtedy to barykadował okno siennikami oraz drzwi
– zeznania Mariana Chmielewskiego ps. „Pomidor”, który przez rok odsiadywał wyrok razem ze Stachyrą Andrzejem w jednej celi lubelskiego zamku.

Notatka strażnika więziennego mówiąca o dziwnym zachowaniu „Saturnina” | Źródło: IPN, Lu 0/15/377 (Materiały Dariusza Pilarskiego)

Tak naprawdę już teraz pozostanie tajemnicą, czy zdiagnozowana przez lekarza psychiatrę choroba była następstwem rzeczywistych sytuacyjnych zaburzeń czy wykorzystanej przez „Saturnina” wiedzy na jej temat i symulowania swoich działań. W materiałach procesowych znajdują się zeznania współwięźniów Stachyry, którzy stwierdzają, że aresztowany wypytywał się o zachowania „obłąkanych”, a następnie stwierdził, że: „od tej pory będzie udawał „wariata” żebyśmy się go nie bali. […] W nocy z 4-go na 5-go sierpnia 1950 r/ Stachyra uprzedzał nas żebyśmy się nie bali gdyż on tej nocy jak tylko oddziałowy przejdzie sprawdzać  – rozpocznie udawanie, że dostał szału„. Ponadto jego syn, Adolf zaznaczał, iż jego ojciec przez cały czas udawał psychicznie chorego, żeby oszukać resort bezpieczeństwa, albowiem po jego powrocie do domu „choroba” ustąpiła a tylko powracała gdy dom wizytowało UB. Jednakże w przypadku zespołu Gansera jej objawy mogą ustąpić w przypadku zniknięcia stanu bezpośredniego zagrożenia.

Faktem jest jednak to, że „choroba” Stachyry uratowała mu życie, albowiem początkowo był wysyłany od jednej do drugiej placówki leczniczej na obserwacje. W momencie gdy jego stan zdrowia pozwalał na postawienie go przed sądem, „choroba” powracała. Niekiedy nawet na sali sądowej. Dopiero 6 listopada 1953 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie po stwierdzeniu przez lekarza psychiatrę, że „Andrzej Stachyra nie powinien przebywać w warunkach więziennych, które wywołały stan reaktywny, lecz w warunkach domowych„, postępowanie karne zostało umorzone. Tym samym uchylone zostało trwające ponad 5 lat tymczasowe aresztowanie.

Andrzej Stachyra został zwolniony z więzienia 21 listopada 1953 roku. Jak zauważa jego syn Adolf Stachyra „wrócił do domu wyczerpany fizycznie jak i psychicznie z powodu złego traktowania i tortur”. Andrzej Stachyra zmarł w 1983 roku i został pochowany w Turobinie.

Sąd Wojewódzki w Lublinie postanowieniem z dnia 8 czerwca 1993 roku zrehabilitował Andrzeja Stachyrę uznając, że czyny w związku z którymi był aresztowany, były działaniem na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

One thought on “Stachyra Andrzej „Saturnin”

  • Grudzień 16, 2018 at 5:54 pm
    Permalink

    Coś mi tu nie pasuje. Urodziłem i mieszkałem do roku 1959 w Żabnie. Znałem jako dziecko sąsiadów- Stachyrów a z wnukiem seniora Stachyry – Adolem, uczyłem się w podstawówce. Oczywiście poza Adolkiem ani jego dziadka ani ojca ani stryja nie pamiętam wizualnie ale informacje które zapamiętałem, nie współgrają z opisywanymi o Andrzeju Stachyrze. O ile pamiętam to prawdziwym bohaterem rodziny był Paweł Stachyra (chyba młodszy brat Andrzeja – ojca Adolfa). Paweł Stachyra podobno był z wykształcenia prawnikiem i w konspiracyjnych (BCH, AK, WiN) organizacjach odgrywał ważną rolę. Nie mam najmniejszych wątpliwości że „odbicie” z więzienia w Żółkiewce, dotyczyło Pawła Stachyry i Stanisława Wrzyszcza. W mojej obecności w naszym mieszkaniu zbierała się grypa ludzi których nie wszystkich znałem. Dostałe nawet do zabawy duży karabin ale nie potrafiłem go unieść. Rozmawiali o Żółkiewce i zapamiętałem również coś co mnie głęboko poruszyło. Mówiono że stary Stachyra radził by zabrać beczkę z benzyną i jak się nie da Pawła i Stacha zabrać, to trzeba spalić więzienie wraz z nim. Jak mówiono „Paweł ma miękką d…” i jak sypnie to połowę gmin y Turobin, Niemcy wymiotą. Udało się. W akcji brał udział mój Ojciec Leon (o ile pamiętam z pożyczonym karabinem), stryj Andrzej i brat cioteczny Stanisław Koziej. Zdjęcie, które kiedyś już widziałem (nie pamiętam niestety gdzie), z informacją jako zgrupowanie oddziałów konspiracyjnych przed akcją na Żółkiewkę w necie miało przypisaną inną treść,
    Paweł Stachyra współdziałał z Piotrem Smagałą (u nas mówiło się „Pieter”) i sądzeni za egzekucją ORMOwca – Ludwika Szafrańca. Wiem to od syna zabitego Jana Szafrańca (nie mylić z Janem Szafrańcem – senatorem III ale z innych Szafrańców), który chciał nabyć będący moją własnością pistolet 6,5 mm MAB (bez amunicji), dla celów śledztwa przeciw zabójcom jego ojca.
    Piotr Smagała jak wiadomo został stracony natomiast Paweł Stachyra odsiedział w więzieniach duży wyrok i wrócił do Żabna około roku 1980. Mój brat utrzymywał z nim kontakt ale bliższych danych w tej materii nie mam. Natomiast o Andrzeju Stachyrze i jego konspiracyjnej działalności, mimo dość bliskiego sąsiedztwa nie słyszałem. Andrzej miał żonę i syna, zaś Paweł był kawalerem. Na zakończenie dodam jeszcze że wspomniany Stanisław Wrzyszcz od Niemców uwolniony razem z Pawłem Stachyrą, zginął w czasie pacyfikacji wsi Żabno przez siły NKWD i PUBW z Krasnegostawu, od serii rkm. Widziałem jak go przyniesiono martwego na kocu z wielką raną przy prawym obojczyku. Wtedy dowiedziałem się co to znaczy „krew morowica”, którą dotychczas kojarzyłem z mrówkami.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *