Dzieduch Mieczysław „Colin”

Mieczysław Dzieduch „Colin” – przedwojenny policjant, od 1949 roku członek II Inspektoratu Zamojskiego AK pełniący funkcję komendanta obwodu Hrubieszów.

Mieczysław Dzieduch urodził się 7 kwietnia 1911 roku w Lublinie. W latach 1933-1939 służył w Policji Państwowej w Łodzi. Do II Inspektoratu Zamojskiego AK został zaprzysiężony w 1948 roku. Przyjął pseudonim „Colin” i został mianowany komendantem obwodu Hrubieszów.

Marian Pilarski „Jar” w czasie swoich zeznań twierdził, że pomysłodawcą założenia nowej organizacji był „Colin”, który przychodził do niego z prośbą o próbę zorganizowania się w celu likwidacji band złodziejskich.

Na kilka dni przed realizacją Inspektoratu Zamojskiego zaczął ukrywać się Kom. Obwodu Hrubieszowskiego Dziduch Mieczysław ps. „Colin”, gdyż funkcjonariusze UB zdekonspirowali się zbierając o nim opinie, która była potrzebna do wydania mu zezwolenia na bron myśliwską.
– notatka UB z planu ramowego operacyjnych przedsięwzięć po likwidacji Inspektoratu Zamojskiego AK.

Mieczysław Dzieduch w mundurze policyjnym | Ziobry autora

Z notatki tej można wywnioskować, że „Colin” zaczął ukrywać się jeszcze przed rozbiciem II Inspektoratu. W wyniku jego wcześniejszego zniknięcia niektórzy z członków II Inspektoratu Zamojskiego podejrzewali, że Dzieduch był agentem UB i to on był odpowiedzialny za rozbicie organizacji. Nawet chciano go zlikwidować. Jednakże po przeanalizowaniu dokumentacji śledczej i procesowej wydaje się to mało prawdopodobne, a „wsypa” II Inspektoratu Zamojskiego AK była przypadkowa. Ponadto na jego obronę mogą świadczyć ciągłe poszukiwania „Colina” przez UB, które prowadzone były jeszcze w 1958 roku.

Początkowo Dzieduch miał ukrywać się razem z Henrykiem Kwaśniewskim „Luksem” w lasie Cichobórz. Natomiast niektórzy informatorzy UB twierdzili, że Dzieduch już w marcu 1950 roku miał wyjechać na zachód w celu przedostania się do amerykańskiej strefy w Niemczech. Tak naprawdę UB nigdy nie wpadło na ślad Mieczysława Dzieducha „Colina” przez co nie są znane jego dalsze losy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *